- Dziś gościmy w naszej parafii misjonarza ks. Piotra Kalicińskiego pracującego w RPA. Dziękujemy ks. Piotrze za Twoją obecność, świadectwo pracy misyjnej i życzymy Bożej pomocy w dalszej posłudze misyjnej. Po każdej Mszy św. ks. Piotr będzie stał przed głównymi drzwiami i zbierał ofiary na swoją misję.
- Przypominamy, że codziennie 15 min. przed Mszą św. o 1800 nabożeństwo do Najświętszego Serca Jezusowego.
- W środę wypada uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela. Msza św. o godz. 1800.
- W piątek na godz. 800 zapraszamy dzieci, młodzież, rodziców, dziadków, nauczycieli i dyrekcję naszych Szkół i Przedszkoli na Msze św., podczas której będziemy dziękować Panu Bogu za rok szkolny i przedszkolny. Zachęcamy dzieci i młodzież do spowiedzi św., każdego dnia od godz. 1730 można skorzystać z sakramentu pojednania.
- W tym tygodniu udało się nam zakończyć prace przy odnawianiu Kaplicy Matki Bożej Częstochowskiej. Za tą pracę bardzo dziękuję firmie p. Kamila Palucha ze Szczytnik. Prace te p. Kamil, tak jak i w tamtym roku, wykonał jako dar dla naszego kościoła od siebie i swojej Rodziny, nas kosztowały tylko farby i rusztowanie. Z całego serca dziękuję za piękne wykonanie tej pracy, za życzliwość i wielką pomoc.
- Bardzo dziękujemy naszym Pielgrzymom, którzy byli w ubiegłą sobotę w Łagiewnikach za zakupienie pięknego zielonego ornatu do naszej parafii. Msza św. za Pielgrzymów będzie 15 sierpnia o godz. 1200.
- Dziękuję za ofiary na Kościół: Stanisław Brożyna ze Słupczy – 200 zł., Ewa Dróżdż z Dwikóz – 100 zł., Bezimienna z Dwikóz – 200 zł.
- Dziękujemy za sprzątanie kościoła i ofiarę na kwiaty rodzinom: Dondom, Ferensom, Paluch, Ozdobom, Marchewkom, Chorabom, Ciszkiewiczom, Brzezińskim, Gradzińskim, Dondom, Lipiarzom, i Ferensom. W najbliższy piątek na godz. 1900 zapraszamy do sprzątania kościoła kolejne rodziny ze Szczytnik od nr 46 do 60.
- W tym tygodniu pożegnaliśmy w naszej wspólnocie śp. Ryszarda Brodę pochodzącego z Dwikóz a mieszkającego w Warszawie. Polećmy Go Miłosierdziu Bożemu….
Katecheza 21 czerwca 2026.
Uczynki miłosierdzia – strapionych pocieszać
Jednym z uczynków miłosierdzia względem duszy jest „strapionych pocieszać”. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że chodzi jedynie o wypowiedzenie kilku miłych słów komuś, kto przeżywa trudny czas. Jednak chrześcijańskie pocieszanie jest czymś znacznie głębszym. Nie polega ono na udawaniu, że wszystko jest dobrze, ani na dawaniu prostych recept na rozwiązanie problemów. Prawdziwe pocieszenie rodzi się z obecności, z umiejętności bycia przy drugim człowieku i niesienia mu nadziei. Człowiek strapiony to ktoś, kto doświadcza smutku, lęku, cierpienia, rozczarowania lub samotności. Może nosić w sercu ból po stracie bliskiej osoby, niepowodzeniu życiowym, chorobie czy odrzuceniu. Najbardziej potrzebuje wtedy nie gotowych odpowiedzi, ale kogoś, kto go wysłucha i będzie przy nim.
Pismo Święte wielokrotnie ukazuje Boga jako Tego, który pociesza. W Nowym Testamencie Jezus nieustannie spotyka ludzi strapionych. Nie przechodzi obojętnie obok ich bólu. Gdy widzi wdowę z Nain opłakującą jedynego syna, zatrzymuje się przy niej i mówi: „Nie płacz” (Łk. 7,13). Nie są to jednak puste słowa. Jezus najpierw dostrzega jej cierpienie, a następnie przywraca jej syna do życia. Pokazuje w ten sposób, że prawdziwe pocieszenie wypływa z miłości i współczucia. Podobnie przy grobie Łazarza. Jezus widzi płaczące siostry i sam wzrusza się do głębi. Ewangelista zanotował najkrótsze, ale niezwykle wymowne zdanie Ewangelii: „Jezus zapłakał” (J 11,35). Chrystus nie stoi ponad ludzkim cierpieniem. Wchodzi w nie i dzieli je z człowiekiem. To ważna lekcja dla każdego z nas. Czasem najlepszym pocieszeniem nie są słowa, ale współodczuwanie i obecność.
Istnieje jednak niebezpieczeństwo niewłaściwego pocieszania. Czasami chcemy szybko zakończyć czyjś smutek i mówimy: „Nie martw się”, „Będzie dobrze”, „Inni mają gorzej”. Choć słowa te mogą wypływać z dobrych intencji, często nie pomagają. Człowiek cierpiący potrzebuje przede wszystkim zrozumienia. Jezus nie bagatelizował ludzkiego bólu. Najpierw słuchał, patrzył, współczuł, a dopiero potem mówił. Pocieszanie strapionych jest więc sztuką obecności. To umiejętność bycia obok człowieka nawet wtedy, gdy nie potrafimy rozwiązać jego problemów. Niekiedy wystarczy wysłuchać, podać rękę, pomodlić się razem lub po prostu nie pozostawiać drugiego samego. Chrześcijanin jest wezwany do tego, aby nieść światu nadzieję. Nie dlatego, że zna odpowiedzi na wszystkie pytania, ale dlatego, że wierzy w Boga, który jest blisko człowieka w każdej sytuacji. Ostatecznie największym pocieszeniem jest sam Chrystus. To On mówi do swoich uczniów: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11,28). Kiedy pocieszamy strapionych, stajemy się narzędziami Bożej miłości. Pozwalamy, aby przez nasze słowa, gesty i obecność sam Bóg dotykał serc tych, którzy przeżywają smutek. W ten sposób wypełniamy jeden z najpiękniejszych uczynków miłosierdzia i naśladujemy Chrystusa, który przyszedł, aby „opatrywać rany serc złamanych” (por. Iz 61,1).