Indywidualna Droga Krzyżowa

Aktualności

„Jeśli kto chce pójść za Mną, (…)niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje”(Mk 8,34)

Każdy z nas ma swój krzyż, który nie jest ani zbyt ciężki, ani zbyt lekki. Jest taki, jaki damy radę udźwignąć. Choć czasem trudno przychodzi nam pogodzić się z wolą Bożą, zaakceptować to wszystko, co Pan przygotował dla nas i pójść drogą, którą On nam wyznaczył.

26 marca o godz. 18.00 z naszego kościoła parafialnego wyruszyliśmy w Indywidualną Drogę Krzyżową. W małych grupach – maksymalnie 5-cio osobowych poszliśmy przeżywać Mękę naszego Pana. Droga wiodła przez ulice Dwikóz, Słupczę, Szczytniki, Bożydar, aby wrócić ulicą Sandomierską do 14 stacji Drogi Krzyżowej, która znajdowała się przy wejściu na nasz cmentarz parafialny.

Szliśmy w różnych intencjach. Jedni w skupieniu i ciszy – omadlając bliskich i obrane intencje, inni dzieląc się doświadczeniem życiowym z osobami, z którymi wybrali się w tę wyjątkową drogę. Ufam, że każdy, kto zdecydował się w piątkowy wieczór nieco inaczej przeżyć Drogę Krzyżową połączył swój trud i wysiłek z naszym Panem, który z miłości do każdego z nas wziął na swe ramiona Krzyż, na którym złożyliśmy nasze grzechy, przewinienia, złości, obmowę, niechęć do drugiego człowieka i wszystko to, co sprawia naszemu Zbawcy smutek, ból i cierpienie.

Panie Jezu dziękuję Ci za to, że mogłam wędrować z Tobą. Za to, że kolejny raz mogłam rozważać Twoją Mękę. Pomóż, proszę, bym każdego dnia stawała się „jak chleb, który dla wszystkich leży na stole, z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się, jeśli jest głodny”.

Wspólnie z pozostałymi 58 uczestnikami Indywidualnej Drogi Krzyżowej wypraszaliśmy łaskę zdrowia dla chorych i cierpiących, silną i wytrwałą wiarę dla strapionych i pogubionych, ustanie epidemii i jedność w naszych rodzinach.

Panie Jezu bądź uwielbiony za dary, które otrzymujemy każdego dnia z Twojej wielkiej hojności i dobroci. Bądź uwielbiony za bezmiar Twego Miłosierdzia, które nieustannie spływa na nas z przebitego Najświętszego Serca Twego.

Iwona Hebda