Obraz i relikwie bł. Michaela McGivney’a w naszej parafii.

Aktualności

W środę 21 lipca gościliśmy w parafii obraz i relikwie bł. Michaela McGivney’a, które przywieźli do nasz Rycerze Kolumba z Ostrowca Świętokrzyskiego. Spotkanie rozpoczęło się uroczystym wprowadzeniem i nabożeństwem, podczas którego parafianie poznali historię życia założyciela Rycerzy Kolumba.

Michael McGivney urodził się w 1852 roku w wielodzietnej rodzinie, był najstarszym synem Patricka i Mary, którzy opuścili Irlandię i pobrali się w Ameryce. Wydali na świat trzynaścioro dzieci, doświadczając przy tym także smutku, pochowania sześciorga z nich. Chłopiec wcześnie wziął na siebie odpowiedzialność za rodzinę, opiekując się młodszym rodzeństwem. W wieku 13 lat dołączył do ojca, który pracował w fabryce. Dzięki temu Michael nauczył się pracowitości, dyscypliny, współczucia, braterskiej miłości. Pragnienie młodego Michaela McGivney’a, aby stać się “człowiekiem oddanym innym” zostało zauważone przez jego proboszcza, który zachęcił go do wstąpienia do seminarium. Miał 16 lat. Ojciec pozwolił mu porzucić pracę w fabryce i wstąpić do seminarium, jednak śmierć ojca skomplikowała sytuację rodziny. Dzięki stypendium ukończył seminarium i przyjął święcenia kapłańskie w 1877 roku. W pierwszej parafii w New Haven, posługiwał społeczności imigrantów, wziął na siebie obowiązki schorowanego proboszcza, służył jako obrońca rodzin w sądzie, opiekował się więźniami, organizował życie kulturalne, był przyjacielem osób należących do innych wyznań chrześcijańskich, a także założył Rycerzy Kolumba. Po 7 latach posługi w New Haven, ks. McGivney został mianowany proboszczem w miejscowości Thomaston. Podczas pożegnalnego nabożeństwa ludzie głośno płakali w swoich ławkach. Ks. McGivney zachęcał Rycerzy Kolumba nie tylko do konkretnych czynów, do robienia czegoś, ale przede wszystkim do bycia kimś, a mianowicie – do bycia lepszą osobą, taką która jest gotowa żyć zgodnie z wyzwaniami, jakie stawia miłość. Ks. Michael zachorował na grypę w trakcie pandemii w roku 1890 i zmarł w przededniu swoich 38 urodzin. Jak stwierdził jeden ze współczesnych księdzu McGivneyowi: „nazywali go świętym i naprawdę tak myśleli”. Założyciel Rycerzy Kolumba prowadził życie bezinteresownie ofiarowane w służbie drugiemu człowiekowi. Jego duchowej pracy towarzyszyły działania na rzecz doczesnego dobra swoich Braci (…)”. Ale najlepszy bodaj opis pochodzi od pewnego ówcześnie żyjącego człowieka, który wspominał „twarz kapłana (…), twarz pięknego wyciszenia. Nie było w tym obliczu niczego, co byłoby oschłe, ale też niczego, co nie byłoby silne”. Cud, który doprowadził do jego beatyfikacji 31 października 2020 roku polegał na uzdrowieniu dziecka, które w łonie matki dotknięte było śmiertelną chorobą, a ostatecznie urodziło się z zespołem Downa w dużej, kochającej rodzinie.

Wspólnotę, która pozostała po nim – Rycerze Kolumba wyrośli na gruncie osobistego doświadczenia ks. McGivney’a, który znał trudności, z jakimi boryka się rodzina, gdy jej żywiciel umiera w młodym wieku. Poznał także katolików, których zwabiły tajne stowarzyszenia, obiecując braterską pomoc oraz korzyści finansowe, choć ich praktyki stały w sprzeczności z wiarą katolicką. Jednakże zetknął się również z ludźmi, którzy dzięki sile charakteru trwali mocno przy swej wierze, oddając się ciężkiej pracy, aby utrzymać swoje rodziny. Rycerze Kolumba to wspólnota, która ma wspierać mężczyzn w praktykowaniu katolickiej wiary, a także nieść pomoc wdowom i sierotom po śmierci jednego z członków rodziny. Misję Rycerzy Kolumba można podsumować słowami: Miłosierdzie, Jedność i Braterstwo. Po nabożeństwie odprawiona została Msza święta, podczas której zebrani modlili się w intencji rodzin parafii za wstawiennictwem Błogosławionego.